To już prawie miesiąc,a ja cierpię tak jakby był to pierwszy dzień.Nigdy nie zapomnę tego okropnego widoku!Trumna w kolorze białym,jej ciało ubrane w jej ulubioną sukienkę,a oczy i usta zamknięte na wieki...Tak bardzo za nią tęsknię...Media dalej za mną chodzą i obserwują czy nie znalazłem sobie przypadkiem nowej dziewczyny...
***Tym czasem u Emily***
Od miesiąca siedzę w tym głupim "Mieście Aniołów"!Tak bardzo tęsknię za chłopakami...Muszę porozmawiać z Harriet anielicą,która tutaj rządzi(czyli po mojemu jest prezydentem "Miasta Aniołów").Tylko jak ja wyglądam?Od kąt tutaj "przyleciałam"nie noszę nic innego jak białe spodnie,biała bluzka i białe buty...Teraz muszę się ubrać w sukienkę.Dlaczego?Wszyscy uważają,że ona jest prze wspaniała i to zniewaga nosić przy niej spodnie.Ok to zakładam taki zestaw.Jakby wziąć to pod uwagę to jako anioł mam dość dużo ciuchów.Ale tylko koloru białego.Dobra pora iść do Harriet
-P-przepraszam czy mogę zająć chwilkę?-zapytałam niepewnie
-Jasne,siadaj!-była bardzo miła
-Ja wiem,że to wbrew zasadą ale...-tu mi przerwała-Ale chcesz żebym z powrotem zesłała Cię na ziemię..-zaśmiała się,a mi mowę odjęło
-Właśnie tak..Ale z kąt ty to wiedziałaś?-zapytałam
-Jestem wszech wiedzącym aniołem,nie człowiekiem skarbie-uśmiechnęła się
-To co mogę wrócić?-zapytałam ostrożnie żeby nie narobić sobie kłopotów
-Ależ oczywiście...Ale..-spojrzała na mnie
-Ale co?!-wytrzeszczyłam oczy
-Ale nie jako Emily Evans..-powiedziała
-To jako kto?-dopytywałam się
-Wybierz..-uśmiechnęła się
-A tak można?-zdziwiłam się
-Można,a teraz leć do kuli z kryształów i szukaj!-zaprowadziła mnie do komnaty z kulą dusz...Szukałam dość długo i zostały mi tylko dwie dziewczyny z Londynu.Rose Lottery-19 lat,z pochodzenia Angielka i Lucy Mills-18 lat,z pochodzenia Włoszka.Długo się zastanawiałam ale wybrałam Rose ale zaraz..Co się z nią stanie jak ja zejdę na ziemię do jej ciała?
-Ona będzie tutaj..A teraz idź i powiedz o tym Harry'emu w jego śnie..No już!-poganiała mnie Harriet
***Sen oczami Hazzy***
Jestem na łące,a obok mnie siedzi Emily jaka ona piękna
-Harry posłuchaj...-szepnęła
-Tak kotku?-zapytałem
-Ja wracam na ziemię ale nie jako ja tylko jako...-spojrzała na mnie
-No jako kto?-dopytywałem się
-Jako mniemana Rose Lottery,mieszka koło was też w Villi i to będę ja spotkajmy się jutro o 15 w parku na naszej ławeczce..-powiedziała z łzami w oczach
Nie miałem siły nic z siebie wydusić więc tylko pokiwałem głową
Ona mi się tylko przyśniła ale pójdę do tego parku..
***Emily***
Dobra...Harry poinformowany,powrót załatwiony teraz trzeba iść i wrócić na ziemię
-Jesteś gotowa Emily?-zapytała Harriet
-Tak jestem-szepnęłam
-Tak więc od dzisiaj żyjesz jako Rose Lottery-córka dwójki bogaczy i przyszła projektantka ubrań.Ale nie zapominaj kim na serio jesteś!-pogroziła mi palcem i tyle ją widziałam..Wróciłam na ziemię!Obudziłam się w wielkim pokoju.No,no rodzice tej dziewczyny są na serio bardzo bogaci!Jest godzina 10:30 ale co jeśli Harry nie przyjdzie?O nie on przyjdzie!Dobra jest już godzina 11 czas się szykować..Ubrałam coś na tą porę roku,potem rozczesałam moje,znaczy jej włosy i zeszłam do kuchni zjeść śniadanie.Na dole czekała jej mama
-Witaj Rose,jak się spało?-zapytała kobieta
Nie umiem mówić do niej mamo...
-Cześć..Dobrze,a tobie?-zapytałam biorąc z szafki miskę
Co dziwne wiedziałam o tej rodzinie wszystko...Że mama Rose nigdy nie wracała do domu na noc bo całymi dniami miała dużo pracy w firmie,że jej tata dość często jeździ do Włoch i do Hiszpanii w poszukiwaniu twarzy do jego reklam.Dlaczego akurat tam?Bob(bo tak się nazywa jej ojciec)uważał,że w tych krajach są najładniejsze dziewczyny.Wiedziałam też,że sama moja poprzedniczka jest uzależniona od tatuaży i ma ich już około 39,a kilkoma z nich jest:
-napis Carpe Diem czyli ,,Chwytaj dzień"
-Hakuna Matata
-I coś w stylu mexico(nie mam fotki ale jak jest jej zdjęcie to ten z kościotrupem)
Ma ich jeszcze więcej ale nie będę zanudzać..Wiem też,że na razie jest sama.Wracając do rozmowy
-Oj skarbie przecież wiesz,że nie wracam do domu na noc to co się głupio pytasz?-kobieta wybuchnęła śmiechem
-No racja...-uśmiechnęłam się i poszłam na górę do pokoju....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz