niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział3-Tyle wspomnień...

 Jest 14 jeszcze godzina.Co ja mam robić?Wiem poprawię wygląd!Ubiorę to,może włosy zostawię rozpuszczone albo wiem,zrobię kłosa.No nie jest tak źle jeszcze tylko make-up.Wystarczy lekko przejechać tuszem po rzęsach,zrobić eyelinerem kreski i na koniec coś od czego uzależniona była Rose czerwona szminka.No nie tak źle..Jest 14:30 trzeba zejść na dół i coś zjeść bo jak to mawiał Niall "jeśli kiedykolwiek będziesz chodzić na pusty żołądek na randki to radzę nie być wtedy tobą"tak bardzo mi go brakuje...Hm,a raczej ich mi brakuje..Dobra nie rozklejaj się idź na obiad.Miley(mamy Rose)nie ma w domu no cóż trzeba zrobić coś samemu.
                                                                ***Punkt 15***
Jestem na naszej ławeczce gdzie się poznaliśmy...Ale jego nie ma może nie uwierzył,że to co powiedziałam w tym śnie to prawda.Martwię się...
                                                                ***Harry*** 
-Chłopaki wychodzę!-krzyknąłem na odchodne do chłopaków
-A gdzie?-zapytał Niall
-Nigdzie...-jak miałem im powiedzieć,że idę na spotkanie z Emily,która prawie miesiąc temu miała pogrzeb 
-Możemy iść z Tobą?-zapytał Lou
-Nie?-opowiedziałem pytaniem na pytanie 
-Ale jesteś...-udawał obrażonego Zayn
-Dobra leć bo się spóźnisz gdzie tam idziesz tylko nie wróć za późno!-i już mnie nie było
  Kiedy dochodziłem do miejsca zobaczyłem dziewczynę,która siedziała na ławce mojej i Emily i płakała.Podszedłem do niej 
-Czemu płaczesz?-zapytałem
-Tak jakoś...-szepnęła
                                                             ***Rose(Ely)***  
  To on ale może jednak źle będzie tak od razu powiedzieć,że go znam.W końcu Rose jest dla niego obcą dziewczyną.Może to i dobrze,że nie wie kim jestem teraz.Mogę od nowa go poznawać i sprawić żeby zakochał się w nowej mnie ale żeby nigdy nie zapomniał o Emily
-No przecież widzę,że coś się stało...-mówił troskliwym tonem
  Jak ja mam skłamać?W dodatku jego...No raz kozie śmierć!
-Zerwał ze mną chłopak..-szepnęłam pociągając nosem 
  Zupełnie tak samo się poznaliśmy wcześniej...Właśnie na tej ławce płakałam po zerwaniu z chłopakiem,podszedł do mnie Harry i zapytał dlaczego płaczę,ja mu to wszystko wytłumaczyłam i zaczęliśmy się poznawać,a po roku loczek zapytał mnie o chodzenie...Ale nie wiem czy teraz tak będzie
-Przykro mi,że zerwał z tak wspaniałą dziewczyną...-spojrzałam na niego.Uśmiechał się.Chyba już mu się poprawiło od mojej,znaczy Emily śmierci
-Mi też...-oczy miałam opuchnięte 
-Jak ci na imię?-zapytał po chwili
-Rose,a tobie?-uśmiechnęłam się
-Rose,Rose coś mi to imię mówi...-szepnął
-Yyy...To pewnie normalne,moja ciocia Louise pracuje z twoim zespołem i pewnie dużo o mnie opowiadała...-skrzywiłam się ale Louise na serio jest ciocią Rose
-Może i tak...A ja jestem Harry-wyciągnął swoją rękę w moją stronę,a mnie przeszły ciarki 
-Bardzo mi miło-otarłam dłonią ostatnie łzy 
  Potem poszliśmy na kawę.Te wszystkie wspomnienia...Pierwsza randka i pocałunek(oczywiście pierwszy)...Jak ja mam o tym zapomnieć i jak on ma o tym zapomnieć?Nie!Żadne z nas nie zapomni!      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz