Emily Evans jak co dziennie wstała,zjadła śniadanie i kierowała się ku górze by wybrać strój odpowiedni do pogody.Za oknem było ciepło więc dziewczyna założyła taki zestaw,włosy spięła w kłosa i dodała do tego lekki makijaż.Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi
-Już idę!-krzyknęła
Otworzyła drzwi,a jej oczom ukazała się cała piątka wariatów(One Direction)
-Hej Ely!-krzyknął uradowany Niall siadając na kanapie
-Hej chłopcy...-szepnęła cicho dziewczyna
Bała się im powiedzieć,że znowu się cięła.Bała się po prostu pokazać swoją słabość,a ona nigdy nie okazywała słabości
-Co się stało Emi?-zapytał jej chłopak Harry
Dziewczyna nie odpowiadała,była bowiem pogrążona w swoim własnym świecie,a mianowicie świecie,w którym nikt jej nie hejtował,że chodzi z Harry'm.Mimo iż chłopcy powtarzali jej żeby się tym nie przejmowała,ona nie potrafiła tak zrobić.Kiedy czytała różne obelgi,które były z nią związane jej serce zwane wielkim pękało na kawałki
-Hallo?No słyszysz?-Harry przywarł ją do ściany.Dopiero wtedy się ocknęła
-Em..Co?-dziewczyna była zdezorientowana
-Co ci jest?-zapytał ponownie Hazza
-Nic,nic...-szepnęła ze sztucznym uśmiechem
Chłopak uniósł jej ręce do góry i spostrzegł jeszcze świeże rany po cięciach.Zacisnął dłonie na jej nadgarstkach i spojrzał na nią poirytowany tym wszystkim
-Czy my czegoś ci nie mówiliśmy?-syknął przez zęby
-Mówiliście ale ja tak nie potrafię...-szepnęła powstrzymując łzy
-Wiem ale proszę cię nie tnij się...-oboje zaczęli płakać.Ona bo go zawiodła,on bo nie potrafił jej uchronić.Po chwili ona upadła.Dlaczego,zapytacie.Była chora..I to ciężko jej dni były już policzone...Niestety ona jedyna o tym wiedziała aż do teraz.
Chłopcy zawieźli ją do szpitala i po chwili leżała już w łóżku szpitalnym podpięta do różnych urządzeń.Było widać,że pośród całej 5 najbardziej cierpiał Harry...Leżał przy niej całe dwa miesiące aż wreszcie się wybudziła.Była bardzo słaba
-Kochanie ja już wszystko wiem...-szepnął z łzami w oczach-Dlaczego mi nie powiedziałaś?-łkał
-Harry ja nie umiałam wam tego powiedzieć...Szczególnie tobie...-rozpłakała się
Oboje trwali w płaczu przez chwilę.Naglę do sali wbiegła jej najlepsza przyjaciółka,a zarazem starsza o 4 lata od Ely kuzynka
-Kochanieńka!-krzyknęła Margaret-Ale czemu ty mi tu płaczesz?-dziewczyna zawsze umiała rozśmieszyć Emily i tym razem nie mogło być inaczej
-Harry mówiłeś jej ile zostało?-zapytała po chwili nie zwracając uwagi na Emi
-Ale ile czego?-próbowała się dowiedzieć brunetka
-Nie jeszcze nie...Czekam na wszystkich..-szepnął Harry
Margaret nic z siebie nie wydusiła tyko pociągnęła nosem i wyszła
-Harry ile czego mi zostało?-zapytała co chwilę szlochając
-Ile dni...-nie wytrzymał wyszedł z łzami w oczach
Dziewczyna siedziała w bezruchu kilka minut.Wpatrywała się w drzwi przez,które przed chwilą wyszedł jej chłopak
Nagle do sali weszła Margaret w towarzystwie 1D
-Powiecie mi w końcu o co chodzi?!-krzyczała
Spojrzeli po sobie,a po chwili do jej łóżka podszedł Niall.Czemu nie Harry,zapytacie.Loczek nie miał siły jej tego powiedzieć
-Emily za 2 lub 3 miesiące ty...-miał oczy i policzki czerwone jak diabli-Ty odejdziesz...-dziewczyna nie wierzyła w to co słyszy
-To kolejny żart chłopaki?Bo wcale nie jest śmieszny..-szepnęła
-Nie to nie żart to prawda.Jesteś poważnie chora,a na wyleczenie tego już za późno...-płakał Louis
-Ja wiedziałam o tym,że jestem chora ale ja przecież regularnie biorę leki..-jęknęła
Nikt już się nie odzywał...
***Miesiąc później***
Dzień jak co dzień dziewczyna musiała wstać ze świadomością,że dzisiaj lub jutro może jej już tutaj nie być.Cały miesiąc kiedy ma tylko okazje płacze,a po tym zostają tylko ślady w postaci czerwonych i podpuchniętych oczu.Dziewczyna zaczęła się ubierać.Była już jesień,konkretnie 8 listopada.Smutne teraz mogłaby się cieszyć z 19-tych urodzin ale nie umiała.Tak właśnie tego dnia miała swoje piękne urodziny na,które czekała tyle czasu.Do jej domu w paradowali chłopcy.Nie wszyscy co prawda,a dlaczego?Harry przez ten cały miesiąc z nią mieszkał chciał aby zawsze mogła się poczuć bezpiecznie w tak trudnych dla niej chwilach
-Hej wam!-krzyknął Louis równo z Liam'em
-Hej...-dziewczyna nie miała dzisiaj jak i cały czas humoru
Nagle podszedł do niej Zayn i zakrył jej oczy
-Ej!!!-szarpała się kiedy któryś z chłopaków wziął ją na ręce
Wsiedli do auta i gdzieś pojechali.Ona bała się okropnie mimo,że znała ich na tyle dobrze by spodziewać się wszystkiego
Dojechali na miejsce,wyjęli ją z auta i odsłonili jej oczy
-Jak tutaj pięknie!-dziewczyna zobaczyła cudny las
Urodziny spędziła w cudowny sposób...
***Ten smutny dzień***
Emily od rana czuła się źle ale nie dała po sobie tego poznać.Ubrała się,rozczesała włosy nic innego z nimi nie robiąc,nawet już się nie malowała.Poszła do Harry'ego,który brał prysznic.Właśnie wyszedł z łazienki w samym ręczniku
-Hej jak się spało miśku?-cmoknął ją w czubek nosa
-Hej...Dobrze mi się spało kotku...Wiesz,że cię kocham?-jej oczy się zaszkliły
-Tak wiem.Ja Ciebie też kocham-wiedział,że to już dzisiaj.Ona nie musiała mu o tym mówić
Zachowywali się normalnie.Zjedli śniadanie,wyszli na spacer,zaprosili do siebie chłopaków i Margaret.Już byli szczęśliwi,że może jednak data się pomyliła i,że dzisiaj Emily będzie jeszcze żyła przecież prawie była północ,a ona była uśmiechnięta i..Żywa..Niestety nie udało im się.Dziewczyna poszła tylko na chwilę do łazienki ale upadła,uderzyła głową o kafelki.Zawołała Harry'ego,zabrał ją do szpitala i czuwał przy niej cały czas aż aparatura ucichła,a jej puls zniknął..Po prostu umarła.Chłopak złożył ostatni raz na jej zimnych już ustach pocałunek i powiedział "Zawsze będę Cię kochał Emily" nie powstrzymywał już łez chciał aby tam na górze widzieli jak bardzo on cierpi,jak bardzo będzie tęsknił za dziewczyną jego życia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz